Christmas time is coming, I thought it would be nice to crochet some christmassy gifts - maybe to sell, maybe to give away. But it turned out not so easy...
First - the pattern I have chosen, Christmas tree, came crooked every single time! For Mrs Perfection (means: me) it was not acceptable. Luckily, I have found another pattern - Christmas tree as well, bit easier :)
Second - during blocking, box with pins fell accidentally on the carpet. Over 100 pins to pick up... Ouch!!
Third - I run out with green yarn in the middle of job... Couldn't find the same shade in the whole city... I could change the pattern or use different shade of green or put this project away (which was the easiest but the same time - I don't like to give up!)
The cover is made with 9 different granny squares. Most of them are plain squares with crochet application sewed on it.
To be honest...I'm not very christmassy person at all...It's very possible I sabotage this project, not even realize...
On the end I gave Hanna this cushion cover. After all hard time this job gave me, the price would be so high, none could afford!
Klątwa świątecznej poduszki
Boże Narodzenie zbliża się szybko, pomyślałam więc, że fajnie byłoby zrobić coś świątecznego jako prezent dla rodziny albo do sprzedania. Nie myślałam jednak, że okaże się to takie trudne...
Po pierwsze - wzór choinki, który wybrałam, za każdym razem wychodził krzywy. Nie życzyłam sobie krzywych drzewek na podzuszce, więc musiałam poszukać innego wzoru.
Po drugie - w trakcie 'szpilkowania' czyli wyrównywania kwadratów, spadło mi pudełko ze szpilkami. Ponad 100 szpilek musiałam wyzbierać z dywanu - bardzo bolesne doświadczenie...
Po trzecie - w trakcie roboty skończyła mi się zielona wełna i w całym mieście nie mogłam znaleźć tego samego odcienia. Miałam do wyboru albo zmienić wzór, albo użyć innego odcienia, albo rzucić robótkę w diabły - ostatnie wyjście byłoby najłatwiejsze, ale nie lubię się poddawać łatwo!
Pokrowiec zrobiony jest z dziewięciu różnych kwadratów, większość z nich to gładkie kwadraty z naszytymi aplikacjami.
Prawdę mówięc, nie jestem bardzo świąteczną osobą i być może to jest przyczyna, że ten projekt nie szedł za dobrze od samego początku.
W końcu poducha zostaje w domu, Hani bardzo się podoba. Gdybym miała ją sprzedać, cena byłaby kosmicznie wysoka - żeby zrekompensować cały stresujący proces tworzenia!
No comments:
Post a Comment